Ludziojad
E-Mail an Dariusz Muszer
layout_top
Dariusz Muszer_ludziojad2schatten

Dariusz Muszer
Ludziojad
powieść


Projekt okładki: Yngwarr Aptrgoengumenn
Grafika na okładce: Marek Benczewski
Archipel Verlag
Hannover 1993


Nakład 100 egz., wyczerpany

......................................................................................................................................................


Głosy krytyki:


“Ludziojad” to powieść w konwencji łotrzykowskiej – przygodowa, brawurowa, nonszalancka, z charakterystycznym humorem i dystansem podmiotu do innych i do siebie. Styl jej mocno jest zanurzony w stylistyce Gombrowicza – kpina, hiperbola językowa, powtórzenia, ironia, etc.
Związki z problematyką Gombrowicza też istnieją, choś w węższym zakresie. Podobny jest obrazoburczy stosunek do bogoojczyźnianych obsesji. Gombrowiczowska “kupa” u Muszera idzie na żywioł. “Ludziojad” to busz, obficie zasadzony w twórczej ekstazie.
Ewa Borkowska
TOPOS


“Ludziojad” jest powieścią o spotkaniu nieznanych światów. Kiedy uprowadzony z PGR-u samolot do rozsiewania nawozów ląduje na pustyni, musi oczywiście spotkać ludożerców obwieszonych naszyjnikami z ludzkich piszczeli i posługujących się językiem złożonym wyłącznie ze słowa “chrum”, a później obdarzone ognistym temperamentem Amazonki (jedna z nich nosi typowo “tubylcze” imię Umma-Gumma) w wiadomych celach uprowadzają mężczyzn. Nieuniknione jest też pojawienie się łowców niewolników – ale o tym później. Na razie bohater – jak na białego człowieka przystało – ma do wypełnienia “misję cywilizacyjną” wobec “tubylców”. Ponieważ jednak jest to biały człowiek przybyły z państwa o nazwie PRL, rozpoczyna tę misję od integrowania ich (czy może kształtowania jedności moralno-politycznej?) przy pomocy pieśni masowych z “Międzynarodówką” na czele, a następnie wprowadza reglamentację (najpierw dzid bojowych, potem ludzkiego mięsa z kotła).
Za sprawą łowcy niewolników bohater-narrator trafia w końcu do zupełnie innego świata, reprezentowanego przez jego nabywcę, farmera Franka Angera, który “rano mówił tak raczej z niemiecka, w południe z francuska, a po południu tak jakby z angielska”.
Polskość wlecze się za bohaterem w dwóch postaciach: w formie stereotypów, poprzez które postrzega nieznaną rzeczywistość, i w jego języku. Często co wypowiedć, to strawestowany cytat – od krakowiaków i “szła dzieweczka do laseczka”, poprzez trzech wieszczów i Żeromskiego aż po zbitki słowne z “Trybuny Ludu”. Bohater Muszera szarpie się z cyłym tym przytarganym znad Wisły bagażem po gombowiczowsku, ale z większą dezynwolturą, bardziej na wesoło – bawiąc się słowami, cytatami, stereotypami jak żongler kulkami.
A.Grabowski, St. Truchan
SZANSA i TY


......................................................................................................................................................

......................................................................

[Home]
[Schädelfeld]
[Gottes Homepage]
[Der Echsenmann]
[Die Freiheit riecht nach Vanille]
[Lummick]
[Wolnosc pachnie wanila]
[Ludziojad]
[Niebieski]

......................................................................

layout_bottom_2
HomeProsaSchädelfeldGottes HomepageDer EchsenmannDie Freiheit riecht nach VanilleLummickWolnosc pachnie wanila |  Ludziojad |  NiebieskiLyrikPresseVariaPerson |

Copyright 1999 - 2012. Alle Rechte vorbehalten