|
......................................................................................................................................................
Nota wydawcy niemieckiego:
W swojej pełnej czarnego humoru i sarkazmu powieści fantastycznej Dariusz Muszer bezwzględnie obnaża niemiecki system wartości. Trzymająca w napięciu, momentami makabryczna historia, pełna obrazów i sformułowań, które każdego niemieckiego stylistę wprawiają w osłupienie.
......................................................................................................................................................
Głosy krytyki po polsku:
Muszer postanowił rozdrażnić wszystkich i zrobił to w sposób wszystkich zadowalający. Niemieccy krytycy są zachwyceni: wreszcie ktoś nie zostawił na Niemcach suchej nitki, dał im nieźle popalić, zaspokoił ich jakże długo i w utajeniu żywione masochistyczne potrzeby. Porównują Muszera do Grassa, co nam się oczywiście wydaje niepodobieństwem, bo przecież nasz Grass to Chwin (...). Tymczasem Muszer wcale nie krytykuje Niemiec, on się z nich może czasami naśmiewa (jak kiedy z upodobaniem używa historycznie obciążonego słowa Lager na określenie obozu dla przesiedleńców, do którego bohater powieści zmierza jak Odys do swojej Itaki), ale też na swój sposób je lubi. Rzeczą krytykowaną – i to z niebywałym impetem – jest tu bezsens Historii, spoczywającej na naszych – polskich i niemieckich – karkach niczym bezlitosne jarzmo, które sprawia, iż każdy, kto rodzi się po prawej lub lewej stronie Odry, jest osobnikiem potencjalnie napiętnowanym. Dążenie do „likwidacji Historii” zyskuje u Muszera wymiar metaforyczny. (...) Muszerowskiego Naletnika nazwać musimy „niezłym szelmą”: wnuk zbrodniarza wojennego, syn dzieciobójczyni, zostawia żonę (Żydówkę) w ciąży bez środków do życia, by zostać „prawdziwym Niemcem”, a gdy ta w końcu odnajduje go – zabija ją i dzieci w sposób iście bestialski (tzn. tak, jak się zadusza małe koty w kojcu). Z początku wydaje się, że to zwykłe epatowanie makabrą, ale chodzi tu przecież o walkę (bohatera) z ideą Rodziny, co na planie ogólniejszym reprezentuje zmagania (Muszera) z widmem Zbiorowej Pamięci, Dziedzictwa Narodowego i innych szlachetnych Ciągłości, z którymi nasza Ojczyzna prezentuje się, jak matka Naletnika (zgwałcona dziwka) ze swoimi niechcianymi ciążami. To oczywiście potworne, co mówi nam Muszer, ale niemniej potworne było to, że nikt nam tego wcześniej przez tyle lat nie mówił. Czytaj dalej Adam Wiedemann GAZETA WYBORCZA
Brutalny język tej książki tańczy szaleństwo i ordynarność naszej historii. Pasuje do mocnego umierania tego jednego, który wziął sobie na barki całą nędzę wieku. Jest to gorzka i gniewna książka, która równocześnie wywołuje bezdźwięczny, suchy śmiech z powodu mężczyzny nie na miejscu, który tak bardzo chce być w pełni mężczyzną, że na obojnaczo rozmazanym Zachodzie wywołuje najczęściej śmiech. Prawiekowy mężczyzna, jeszcze nie wydelikacony, nie złamany w swoim byciu mężczyzną staje się tragikomiczną figurą, gdyż jego męska duma zabrania mu choćby raz, jeden jedyny raz zapłakać. Czytaj dalej Martin Ahrends LIST OCEANICZNY
Miejmy nadzieję, że ta polska książka znajdzie się kiedyś w rękach polskiego czytelnika i że nie będzie to trwało lat dwadzieścia, jak miało to miejsce w przypadku “Malowanego ptaka” Jerzego Kosińskiego. Czytaj dalej Krzysztof Niewrzęda AKANT
Fantastyczna pikareska spotyka się u Muszera z kryminałem i parabolą najlepszej kafkowskiej proweniencji. Czytaj dalej Piotr W. Lorkowski TOPOS
Prowokująca (Polaków, lecz szczególnie Niemców) powieść Muszera byłaby czymś całkowicie nie do zaakceptowania, gdyby nie fantastyczny, niesamowity humor, z jakim została napisana, oraz wyobraźnia i inwencja autora. Muszer poszedł na całość: wrzucił do magicznego naczynia wszystkie możliwe składniki (historię, stereotypy, uprzedzenia, nieporozumienia) mocno potrząsnął i zamieszał. Powstał “napój” całkiem przyjemny w smaku, jednak dla ludzi o mocnej głowie. Piotr Piaszczyński DIALOG, Berlin
„Wolność pachnie wanilią” Dariusza Muszera to powieść o bolesnych, często przybierających groteskowe formy, relacjach Polski z Zachodem. (...) Jaki to tekst? Prowokacyjny, niepoprawny politycznie, okrutny. (...) Gorzka lekcja: być może prawdziwą wolność można osiągnąć tylko za cenę bycia świnią. Muszer obchodzi się ze swoim bohaterem bezceremonialnie. Żadnego użalania się nad trudnym losem emigranta ani śladu płaczliwego tonu. Zamiast tego - nerwowy rytm, szyderstwo, obrazoburstwo. I głębokie przekonanie, że Słowianin to taki król Midas, tylko że na odwrót - wszystko, czego dotknie, obraca w ruinę. (...) To gorzki obraz, ale chyba bliższy prawdy, niż uspokajające sielanki o dzielnym narodzie, śmiało stającym twarzą w twarz z Historią i hartującym się w zbiorowym cierpieniu. Czytaj dalej Alan Sasinowski KURIER Szczeciński
Muszer, nie dbając o polityczną poprawność, anarchicznie podchodzi do rzeczywistości na progu dwudziestego pierwszego wieku i każe nam wybierać – wolność literatury albo śmierć myślenia. W konsekwencji „Wolność pachnie wanilią” to tragikomiczna historia pewnej emigracji, przyprawiona cynicznym światopoglądem w duchu Gombrowiczowskim, to również autobiograficzna opowieść o latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, przesączona słodkim zapachem rozkładu, a także czarny kryminał z trupami i zaskakującym zakończeniem. Czytaj dalej Sławomir Iwasiów ArtPapier
Muszer maluje mroczny obraz radykalnego patrioty. Akt obnażający barbarzyństwo. Niemieckość kojarzona nie ze słodkością wanilii, lecz z brutalnością. Graniczący z fanatyzmem niemiecki patriotyzm staje się obsesją, pociągającą bohatera do nieludzkich czynów. (...) „Wolność…” to przykład literatury barbarzyńskiej, nie tylko w zakresie fabuły, lecz także warstwy merytorycznej. Prowokującym i oburzającym dosadnym językiem posługuje się istota pozaziemska – jak sam siebie nazywa bohater. Naletnik opisuje życie, od narodzin do śmierci, z perspektywy kosmogenicznej. (...) Powieść Muszera porusza problem polskości, niemieckości, nietolerancji, radykalnego patriotyzmu i wyrzekania się obywatelstwa. Przedstawia stereotypy, które są zagrożeniem dla jednorodności europejskiej. Zajmuje się także problemem rodziny, której korzenie niczym ze stali, nie jesteśmy w stanie wyrwać. Powieść to również tragedia jednostki, na barkach której spoczywa dramatyczna historia ludzkości. Obraz człowieka ambiwalentnego, który podąża za wolnością, a gdy ją osiąga nie potrafi się w niej odnaleźć. Przytłaczająca wolność, w której jak się okazuje nie ma miejsca dla człowieka bez tożsamości narodowej. Autor dokonuje studium mrocznych zakamarków duszy człowieka, który obarczony grzechem śmiertelnym, narażony jest na dewaluacje wyuczonych wartości. U Muszera dostrzec zatem można kafkowską tajemnicę człowieka. Czytaj dalej Urszula Pawlicka PORTRET Online
Wolność pachnie wanilią wykręca trzewia. Ta książka jest ostrą jazdą bez trzymanki. (...) W miarę czytania ta jazda staje się opętańczo szybka, prawie do utraty kontroli nad akcją, kafkowski świat prawdziwy miesza się z kafkowskimi urojeniami narratora, sami nie wiemy w co wierzyć, co działo się w życiu bohatera naprawdę, co zmyślił, czy jest tylko katem, czy ofiarą, czy jednym i drugim, co jest potencjalną prawdą? Okrucieństwa historii i rzeczywistości – a jest ich wiele – wojna, Kielce 1946, 1968, nacjonalizm, antysemityzm, rasizm, szowinizm, donosicielstwo, polityczna i sąsiedzka inwigilacja, (...) czy zbrodnie jednego chorego psychicznie człowieka, któremu wydaje się, że jest istotą pozaziemską. Czytaj dalej Karina Pielka LAMPA
Gorąco polecam książkę Muszera szczególnie tym wszystkim, którym wydaje się, że wolność pachnie wanilią, proszkiem Persil i banknotami euro, że nie kosztuje wysiłku zmierzenia się ze swoim pochodzeniem, ze zmitologizowaną w dużej mierze przeszłością, że przychodzi łatwo, lekko i przyjemnie wraz z ucieczką spod tego kawałka nieba, pod którym przyszło nam akuratnie żyć. Czytaj dalej Katarzyna Bereta INTERNETOWE IMPERIUM KSIAZKI
Muszer jest energetyczny w swoim pisaniu. Świetnie się czuje jak najdalej od eleganckiej stylistyki (...), pomnikowej koturnowości języka. Bohater jego powieści również nie jest postacią mającą z pomnikiem cokolwiek wspólnego, chyba żeby chodziło o to, że w sytuacji podbramkowej zrobiłby pod jakimś pomnikiem siku. I pewnie by się z tym specjalnie nie krył. Czytaj dalej Marta Brzezińska WYSPA
Górzyca, pradawna łużycka osada tuż nad Odrą po polskiej stronie. Potem jeszcze halsztacka, rzymska, słowiańska, polska, niemiecka i znów polska. To miejsce Dariusz Muszer, w którym urodził się sam, wybiera na narodziny swojego bohatera. Miejsce symboliczne, w którym następowały wojny, najazdy, pożary, zarazy. Gwałty, grabieże i przemoc. Rozwój i upadek kultur, narodów, nieustanny exodus. Jak to w Europie przez tysiąclecia i wieki. To tu rodzi się kolejna ofiara cywilizacji - narrator powieści “Wolność pachnie wanilią”. (...) Ten ropny odór niesie się przez całą powieść. Czytaj dalej Halina Szczepańska LATARNIA MORSKA
Przebijając się przez „Wolność…”, człowiek brodzi zatem po pas w bagnie nonsensu i groteski – obśmiana, spotworzona rzeczywistość co i rusz się rozkleja, kruszy, a zza niej wyziera czyste szaleństwo, jak choćby kosmiczna agentura, uświadamiająca nam przede wszystkim, jak daleko poza granice realizmu zbłądziliśmy. Nie każdy, jak sądzę, przełknie tę kulkę nieczystości bez skrzywienia, obstaję jednak przy zdaniu, że skoro zdobywamy się niekiedy na spożywanie owoców morza, to i w kwestii diety literackiej warto od czasu do czasu porwać się na oryginalne, ostro doprawione smaki. Czytaj dalej Grzegorz Krzymianowski DOCZYTANIA BLOG ......................................................................................................................................................
|