 |
 |
|
.....................................................................................................................................................
|
 |
 |
|
......................................................................................................................................................
|
 |
 |
 |
 |
|
O książkach:
O twórczości Dariusza Muszera, poety i prozaika od kilkunastu lat mieszkającego w Niemczech, powiedzieć można, iż mimo krytycznoliterackiego rezonansu, jaki zyskał po obu (!) stronach Odry, wciąż czeka na swojego polskiego czytelnika. Książką, a właściwie książkami, które bez wątpienia mają szansę zmienić ten stan, są dwa, wydane równocześnie w Bibliotece „Pograniczy” tomy wierszy: Jestem chłop i Wszyscy moi nieznajomi. Dzięki książkom tym wyraźnie widać odrębność, oryginalność poetyckiej mowy autora Księgi zielonej kamizelki na tle panujących nam (niemiłościwie) mód literackich: Muszer jako poeta dysponuje bowiem takim rodzajem słuchu, jakiego na ogół wymaga się od prozaika czy dramatopisarza. W jednym z wywiadów, stwierdził on, iż „piszę po to, aby wyrazić tych, którym nie dana została zdolność pisania” i w tej deklaracji mieści się clou poetyckiej (i moralnej) strategii Muszera: sięga on w rejony (języka) na ogół pomijane przez poetów, dzięki czemu wsłuchując się w tę, par excellence polifoniczną, poezję, usłyszymy głosy taksówkarzy, rybaków, gospodyń domowych i „wszystkich innych nieznajomych”. Muszerowi udało się odnaleźć poezję za granicą tego, co „poetyckie”. Piotr Krupiński
|
|
|
|
......................................................................................................................................................
|
|
|
Głosy krytyki:
Dariusz Muszer (...) w najnowszych dwóch zbiorach swych wierszy postawił na to, co od zawsze było najmocniejszą stroną jego twórczości. Na totalny realizm bez znieczulenia. Na spostrzegawczość. Równy szacunek żywi do faktów zaobserwowanych naocznie, co do poznawanych za pośrednictwem cudzych opowieści. Ale nie byłby sobą, gdyby nie przyznał racji także temu, co dyktują mu pospołu: intuicja oraz zmysł paradoksu. Piotr W. Lorkowski FRAZA
(...) Takich ludzi łatwo spotkać na ulicy i w sklepie, czasem nawet we własnym mieszkaniu, za to dużo trudniej w literaturze, a już w poezji szczególnie. (...) Muszer natomiast znalazł – co ostatnio bywa trudne – i niewyeksploatowany temat, i sposób na jego opisanie. (...) Najważniejsze, że Dariuszowi Muszerowi udało się przejmująco i sprawnie opowiedzieć około setki żywych historii – od kilkunastoletniego onanisty po szczęśliwą w miłości staruszkę. Jednym z sensów literatury jest właśnie opisanie pozornie obcych, jakby się było nimi wszystkimi po kolei, opisanie innych czasów i przestrzeni, jakby się wtedy tam istniało, cierpiało i kochało. Gdyby wczuwanie się we wszystkich naszych nieznajomych było na porządku dziennym – to niewykluczone, że żylibyśmy jak w baśni o Gerdzie i Kayu w wersji Muszera. Ewa Schilling BORUSSIA
Dwa zbiory wierszy świadomie wydane równolegle, wzajemnie się dopełniające. W pierwszym – „Wszyscy moi nieznajomi” – dwa (lub trzy) sąsiadujące z sobą wiersze tworzą dwugłos na temat tej samej sprawy. To refleksje kobiety i mężczyzny (czasami także tej/tego trzeciej/trzeciego) na temat wspólnego życia i uczuć. W zasadzie są to całe powieści, ba, sagi rodzinne, opowiedziane poetyckim językiem. Dużo w nich seksu, jak to u dorosłych, także dużo subtelnych uczuć, które widzi poeta. W drugim – „Jestem chłop” – zgodnie z tytułem opis świata z męskiej perspektywy. Dużo seksu, dużo uczuć, brutalna prawda o samczym widzeniu świata. Bardzo dobre dwie książki. Krystyna Kamińska PEGAZ LUBUSKI
(...) dawno już nie czytałem tak rozważnie skomponowanych poetyckich książek (...), oba tomy wierszy Muszera są jednym z najbardziej konsekwentnych w najnowszej polskiej poezji (i nie tylko) przykładów zastosowania liryki roli: osobliwość propozycji autora Ludziojada polega (...) na niezwykłym bogactwie, różnorodności wykreowanych przez niego postaci. czytaj dalej Piotr Krupiński POGRANICZA
(...) autor bez zahamowań wystawia się na łatwe, bo obiegowe, zarzuty, zwłaszcza machizmu, czyli tego, co w rozpowszechnionym żargonie nazywa się “męskim szowinizmem”. Muszer bowiem (auto)portretu płci nie idealizuje, ale porywa się na drastyczną wiwisekcję “ja”, rozwarstwianego na zwierzęce atawizmy, na psychoanalityczną konfesję, której nie trzeba postrzegać jako autodestrukcję czy masochizm, ale dążenie do swego rodzaju badawczego obiektywizmu. Piotr Michałowski KRESY
Dariusz Muszer - poeta publikujący w Polsce i Niemczech zaproponował czytelnikowi dwa bardzo interesujące i mocne emocjonalnie zbiory poezji. Pierwszy nosi tytuł: Wszyscy moi nieznajomi i drugi: Jestem chłop. Twórczość jego polega na tym, że mówi on głosem ludzi przygodnie spotkanych w swoim bogatym życiu, często bardzo doświadczonych przez los, szukających w rozmowie z przygodnie spotkanym człowiekiem okazji, by podzielić się swymi doświadczeniami; by choć trochę poczuć się człowiekiem, który ma coś istotnego do przekazania innym. Ta przysłowiowa „proza życia", nierzadko widziana z jego marginesu w sposób momentami wstrząsający, ukazuje marność, podłość i słabość istnienia ludzi. Poeta wskazuje, iż źródłem ich marginalizacji i urzeczowienia są przede wszystkim stereotypy władające ludźmi we wzajemnych stosunkach, szczególnie tych najbliższych, w których intymność i uczucie zostały zastąpione eksploatacją partnera, aż do granicy jego unicestwienia. Muszer – jak przysłowiowy przyjaciel porzuconych przez bogów – śledzi w ludziach ów mechanizm degradacji i podejmuje się trudnej sztuki jego upoetyzowania. W jego wierszach słychać więc prawie autentyczne rozmowy, awantury, skargi, żale, które zrodziły bezkompromisowy egoizm, strach, osamotnienie, wzmagające dążenie ludzi do wspólnoty, w której nie znajdują zrozumienia, a jedynie poniżenie. Nawet demonstrowana przyjaźń, pomoc, jałmużna mają w tych wierszach zatarte oblicze. Alienacja, samotność, niedopasowanie współczesnego człowieka – są tu tymi motywami, których stara się wykorzystać poeta, by przy pomocy gry estetycznym nastawieniem do świata wstrząsnąć ludźmi; by poezja była kluczem, który otwiera oczy na te dziedziny życia, które zostały odesłane w traumę zapomnienia. Na szczególną uwagę zasługuje jego tomik „Jestem chłop", który można by uznać za formę demonstracyjnego maskulinizmu, w którym zostają ukazane chroniczne mechanizmy zachodzące w związkach między kobietą i mężczyzną, prowadzące właśnie do eksploatacji i urzeczowienia tego ostatniego. Źródłem tego procesu jest instynkt i samookłamywanie się ludzi w związkach emocjonalnych oraz stereotyp kobiety i mężczyzny, którymi kierują się obie płcie we wzajemnych związkach. Poeta ukazuje jak miłość przekształca się pod ciśnieniem fizjologii seksu i ekonomi życia w mechanizm degradujący mężczyznę przez kobietę. W wierszu pt. „Ciosała mi kołki" Muszer pisze: (...) Skończyły się kołki / mnie rozbolała głowa // Teraz siedzi i płacze, / bo świat ją oszukał .// A ja szukam po świecie / za kołkami i nie wiem, / jak to ze mną będzie. Zaś w wierszu pt. „Anioł" poeta dodaje: (...) Kiedyś ruszył do roboty i nie wrócił. / Przejechała go ciężarówka // Dopiero mówiła , /jak bardzo zmarnował jej życie .// A on nadal / bujał w obłokach. Ignacy S. Fiut FORUM MYŚLI WOLNEJ
Do tych opowieści pasowałoby stwierdzenie: do piekła idzie się parami. Piotr Wiktor Lorkowski POETICA
Mamy tu jednak do czynienia z czymś na kształt współczesnej "Dziadów części II", w której w roli Guślarza występuje polski pisarz na obczyźnie. (...) Muszer konsekwentnie rezygnuje z ozdabiania wierszy metaforami, nie bawi się w poszukiwania formalne. Dąży jak najkrótszą drogą – jak Bukowski – do ukazania ludzkiego dramatu. Jarosław Jakubowski TOPOS
|
|
 |
 |
|
......................................................................................................................................................
|
|
 |
 |
|
......................................................................
|
 |
 |
|
......................................................................
|
 |
 |
|
......................................................................
Ruda Izolda
W pogoni za wielkim szczęściem przegapiłam to mniejsze. W pogoni za miłością przegapiłam miłość.
Nie byłam młoda, gdy zjawił się. Miałam za sobą małżeństwo i kilku dobrych kochanków. Dokładnie wiedziałam czego chcę i jak chcę, a także czego i jak nie chcę. Pełnymi garściami dawał mi to drugie.
Każde spotkanie z nim burzyło mój cały świat, a następnie budowało. To czułam się przy nim piękna i mądra, to znów brzydka i głupia. Mówiłam o porozumieniu i harmonii, on o tym, że życie składa się tylko z chwil. Mówiłam o tym, jak mój świat będzie wyglądał w dalekiej przyszłości, a on kładł mi łagodnie rękę na piersiach i wzlatywał nad dachami domów. Mówił, że mnie bardzo lubi, a kochał mnie, dobrze wiedziałam, i on też to wiedział.
Dziś za jedno spojrzenie jego tatarskich oczu oddałabym całą roczną emeryturę. Za dotyk jego dłoni oddałabym to jedno, co mi jeszcze pozostało, a co od wczoraj należy do lekarzy i respiratora. Odłączcie mnie, proszę, odłączcie.
W pogoni za wielkim szczęściem nie znalazłam nic. W pogoni za wspomnieniem miłości dopada mnie śmierć.
......................................................................
Papieros Tristana
Według norweskiego rocznika statystycznego i urzędu do spraw zabezpieczeń emerytalnych jestem bardzo, bardzo starym człowiekiem. Kiedy ostatni raz kochałem kobietę, byłem również stary, tyle że nic nie wiedziałem o tym, a niemiecki rocznik statystyczny nazywał mnie wyniośle mężczyzną między 40 a 45 rokiem życia.
Wchodzenie po schodach zajmuje mi tyle czasu, że można by śmiało zbudować kolejną elektrownię wodną w Dalen. Lekarze twierdzą, że gdybym zapalił papierosa, płuca moje pękłyby na kawałki, niczym nocny troll, którego o świcie dopadł promień słońca. Kłamcy, nieodrodni kumple mojej byłej żony. Co oni mogą wiedzieć o pękaniu. Palę, gdy tylko nadarzy się okazja.
Była piękna, była mądra, była rudowłosa, namiętna niczym hardangerskie skrzypce, zachłanna jak błotniste trzęsawisko na fjellu i czuła jak poranny wiatr nad fiordem. Wyraźnie widziałem w jej oczach, że jestem tak piękny, jak nigdy wcześniej. Była bowiem czarownicą. Oddechem zamieniała wodę w śnieg, a gdy mrugnęła okiem, lecieliśmy nad miastem.
Gdybym wtedy nie był stary, gdybym wtedy wyciągnął rękę, gdybym wtedy zechciał zostać z nią na zawsze, nie siedziałbym teraz ze złamanym krzyżem i prostatą wielkości góry Gausta na balkonie w Domu Starców w Mo nad jeziorem Byrte i nie liczyłbym dni, kiedy wreszcie papierosy rozsadzą mi płuca.
......................................................................
Więzień nr 7743
Wylała mi dwa ostatnie piwa do zlewu, toteż nie mogłem się powstrzymać.
Była za gruba, nie chciała przejść przez rury, za piwem.
Zmniejszyłem ją, ale też to nic nie dało.
I teraz za to piwo siedzę. A ona, w kawałkach, tuła się po różnych śmietnikach.
......................................................................
Ciosała mi kołki
Ciosała mi kołki na głowie przez siedemnaście lat.
Znosiłem to cierpliwie, myślałem, że tak musi być, bo matka ojcu też.
Skończyły jej się kołki, mnie rozbolała głowa.
Teraz siedzi i płacze, bo świat ją oszukał.
A ja szukam po świecie za kołkami i nie wiem, jak to ze mną będzie.
......................................................................
|
|